na zimnego

bywałeś w łóżku z certyfikatem jakości

szarmancki po trzech głębszych?

sens miał zgadzać się ze sobą

uprawiałeś

– mgły śmiercią wypukłe

– milczącą twardobezstronność brody

dojrzały jak woń brzoskwini co pszczołą złotą brzemienna

spadając (rozbudza)

z dachu miąższ ociekający dzikością prosto w półotwarte wysuszone usta

wydymałam w NET na śmierć jednej fali

smakowałeś krótko

me łono łódka – kołysana beztroską

a potem zajechaliśmy, się

i mleko wykpiło na zimną metalową posadzkę Twojej podczerstwiałej duszy

wyszła ze mnie Małgorzata…

Ty, nie czytałeś o Volandzie?!

jednak śpiczasta broda + poeta =  nie wszystko

najwyżej do połowy uniesienie

jednego z przybrudzonych brunatnych skrzydeł o smaku zimnego metalu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s