Dla Nauczycieli

Upłynęło wody w rzece o wiele za mało
Bym o świcie bez mrugnięcia znów mógł patrzyć śmiało
w Twe żrenice

Wiatr jak żagle przyjacielu ciszą splata warkocz
Twe spokoje wiem na wieki pewnie mi wystarczą

Więc tak chodząc martwą nocą za Twoim odbiciem
Ten śpiew kosa ujrzeć da mi czyste Twe oblicze

I choć sztormy nas rozłączą po bitwach pustynnych
Ciepło imię Twe wypowiem nie bacząc na innych

Leć sokole mój kraszony złotemi strunami
Nie ma poza ziemią mocy co by między nami
stanąć mogła

I nie zważaj na znój głodu, bez dotyku chwile
Ja rozdroża przyjacielu duchem swym umilę
i ochronię

Wnet po cichu ręce złożę gdy czuwania koniec
Pędzić bedą mgły świetliste, złoto-czarne konie
a my z nimi

Czas mi w drogę przyjacielu – serce nie zabawka
Szkliste oczy już nie ujżą jutrzejszego ranka
przy Twym boku

Lecz nie zważaj, podróż długa czasu nam nie braknie
Na zachody u wrót morza, których wciąż tak łakniesz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s