NOWIUTESIENIECZKIE POEMATOWANIE

WERSY ZA ORGAZMY!

w bawełnę nie owijam ale w drut kolczasty

nie lubię pierdolić lecz kochać

od rzeczy do rzeczy

w rzeczach odnajdować niematerię

wyławiać zatapialne SENsy

BYĆ DORZECZZEM DORZECZY  – DO RZECZY

###

uwalniając się wyrywam oś czasu nad czasu lasem

okiełznowując demony rozkoszy nad miastem duchów w ciszy minionych

przepaści

wnet przy zaćmieniu

wrzosy  koloru  soczyście dojżewających w ametyście księżyców

EROTY (który…? wiadomo)

ciało pali z głębi grzechu pragnienia

i znając jaśniejącą mocy przejżystość żrenic

bywała dla niego okazałą poświatą

pod postacią nagiej prawej wyspy z wysokim brunatnym czubkiem okraszonym pyłem wulkanicznym o smaku miodu

znała jego wielkośc opartą na słabości do jej nagich ramion

w towarzystwie

patrzył jak końcówką smukłego lecz puszystego ogona swojego jestestwa

kruszy

wielorakoczasoprzestrzenne odcienie zieleni

###

jedynym powodem dla którego George Sand wychodziła z łóżka Mistrza

były one

braki czasoprzestrzennego raju, które zabraniały dosięgnięcia mnogowielkościowych urządzeń maszynowych, w których starodziejny czas (dawno pominąwszy energię)

wyciskał odlewy łukowatych cierni na białym dziewiczym pergaminie

odlewy:

zakleszczały się w łukowaty promienisty sposób skorpoionowaty

na osi przekwaterowanej nadziei

zadziwiająco szybko wzlatywały ich popioły palone wiekuistym ogniem rżądzy

ona nieoczekiwanie natknąć się nie mogła na szyny wodospadów koloru granatu

ONE  – PASKUDNE ODLEWY PROMIENI CZASU NA PERGAMINIE

drażniły przysłaniając blade od niewyspania końcówki żrenic Mistrza

od niechcenia zamaszyście kierując budyń swojego ciała to w lewą to w prawą stronę, dostrzegając zapach granatowego morza pachnącego pomarańczą świtu

wyłączała budzik

 

ONA

tam gdzie one szukały porów skóry innych samców

tam ona pisnęła wykrzywiając twarz by zapaść w zadumę równą czerni świętego Antoniego na płaszczyćnie A.W.

zacieśniała kanały promienistych wejść

– trwało to długo

dotychczasowe czterocyfrowe kody dostępu  nie dawały wystarczającej ochrony z zewnątrz

we środku raj

na zewnątrz strach przykrywant dozą złudnej poświaty bezwstydnego uśmiechu

– nie ma czasu – powiedział

zagryzła mocniej wargi patrząc wstecz

– nie oglądaj się!

posłuchała ze smutkiem zerkając w słońce przegryzając wargi do krwi

zcałował ją całą ze smakiem

a nie musiał!

strach dostarczał paraliżu dożylnie co pomagało wychodzić na prostą

wśród gąszczu dzikich średniowiecznych pnączy borów środkowoeuropejskich

dojżałość winogron umacniała wolną wolę

 

ANTONIM URZECZYWISTNIONY  

walka o spokój

spokojem walka

walka spokojna

premiera kolejnej sztuki w Teatrze Natutury

spektakl jednorazowy jak jednorazowy papierowy talerz umazany ketchupem  – z róznicą  jakościową zjawisko tej samej długości

kumulusy tulą udami promienie

liżniete wiatrem H2O niestrudzenie odwdzięcza się obserwatorowi za uważne skupienie spojówek na nieopisywalnych drobinkach złota poprzeplatanych zmarszkami

ruchliwej czerni

żrenicą rozkosz kradnącej

palcom mylne zgłoski

srogość wiatru znudzona popołuniowym gniewem bogów

przegania obserwatora z kretesem

słoneczny telewizor koi walkę spokojem

promienie na tafli mokrego lustra znów pomagają toczyć

kamień ku górze

Reklamy

Jedna myśl na temat “NOWIUTESIENIECZKIE POEMATOWANIE

  1. Na poezji się nie znam, ale tu i tam, poczytać warto.
    Nazwałbym tą poezję, poezją przygodową.
    Czyli trochę taką jak z życia

    Wartką i Nieokiełznaną

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s