Pani Jesień pachnie rześko. Kasztanowym bursztynem
odbijany szelest. Od nozdrzy wygłodniałych
usta drżące zdumieniem…
Co noc do portu zawijam, odziana w księżyca strzępy.
Miedzy uda Twoje jak łódka bezdomna, bez żagla i celu, wpływam. Oszołomiona Twym spokoju blaskiem.
Zakotwiczonam
 
Krwawe liście wwiercają się w czarną ziemię
Ciało ukrzyżowane zmęczoną toksyną
W duszy nic
Czarno-białe sny mam
Yin Yang
72acd7eb6484814eb5ec43dac62be516
Reklamy