do Matki

za wód ogroMEM

ciszy miękkich połaci brak

gęstociepłych darmowych odcieni zieleni

SZCZEKAJĄC los szczędzi

nie zmąconych szeptów brzóz szumiących

wielki oddech chłodnego świtu pieści pijane powietrzem oszalałe ciała spalonych słońcem przepysznych samic motyla

zalotny szczebiot naturalnie czarnych rzęs kusi przebiegłych przybyszy odkrywających dawno zapomniane przestrzenie zatok źrenic

nie gniewaj się na mnie Polsko

w cichości wiejskiej chałupy sam chleba nie mogę wypiekać

krów paść

owiec strzyc

drew rąbać

to nie ten czas

za chlebem trza jechać

nie gniewaj się na mnie Polsko

JA tylko się boję że Cię rozbiorą

do naga

do naga

i gwałcić będą

przemocą przejmą

złoto pól

ryk jelenia

lot sokoła

ponieważ dla głodnych i mądrych Twych wilczych wymion zbyt mało…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s