Festiwal Złoty Środek Poezji 2012

W KUTNIE POD LUPĄ

KARASEK CAŁY W ŚWIETLIKACH POWTARZAŁ MAM CZAS…

Po świeżutkiej dożylnej dawce wysokiej kultury dostarczonej w tym roku przez festiwal poetycki w Kutnie rehabilitacja była wskazana.

Dionizyjski festiwal rozpusty intelektualnej zapoczątkował hipnotyzujący koncert Jerzego Mamcarza. Czystość wypowiedzi, forma (także ta fizyczna) i moc treści była kunsztownym spektaklem poezji śpiewanej z najwyższej pułki. Ci zmęczeni podróżą, jak i miejscowi, mieli zaszczyt doznawać emocjonalnych uniesień podczas próby oparcia się urokowi osobistemu tego wybitnego artysty.

W tym roku na konkursie jednego wiersza do boju stanęło 65 tekstów. Wybranie wierszy paru to nie lada orzech włoski. Twardzi jurorzy zgryzali orzechy wyłapując co smaczniejsze. W tym roku na konkursie jedynego wiersza zwyciężyła Karolina Chyła – osoba z Olbrzymem śmiałości i wrażliwości na wadze ramion. Wielki ukłon dla debiutantów za odwagę. Zarazem odbyło się wręczenie nagrody za literacką poetycką perłę roku 2011, spośród 83 debiutów książkowych najwyższym wyróżnieniem został nagrodzony Karol Bajorowicz, za zbiór poetycki alteracje albo metabasis  (Urząd Miejski w Bielsku-Białej, Bielsko-Biała 2011). Jednak konkursy to tylko jeden kawałek ze smakowitego tortu tego święta słowa.

Kluczową częścią festiwalu były spotkania autorskie, które namacalnie dostarczyły dwóch wybitnych przedstawicieli kunsztu słowa. Rozmowa z Marcinem Świetlickim była przepełniona dozą humoru i dystansu. Autor zachęcał swoją postawą do zabawy wierszem i twórczego eksperymentowania. Wyraźne artystyczne podejście autora do rzeczywistości potwierdziło tezę że artystą się jest a nie bywa. Spotkanie z autorem nie było tylko próbą przybliżenia jego twórczości. Rozmowa poruszyła fundamentalne zagadnienie z dziedziny teorii literackiej  a mianowicie próbę określenia stopnia w jakim biografia autora rzutuje na jego twórczość. Znaczący  esej teoretycznoliteracki Rolanda Barthes’a Śmierć Autora (The Death of the Author, 1968) zapoczątkował ciekawe rozważania o postrzeganiu miejsca autora w wierszu jak i dystansie pomiędzy adresatem a nadawcą. Problem ten obrodził ciekawą debatą o sposobie interpretacji i odbiorze tekstu na wielu płaszczyznach, co nawiązuje do wielopoziomowość utworu, która rzutuje na funkcję estetyczną  i poznawczą tekstu.

Spotkanie z Krzysztofem Karaskiem stało się perełką całego festiwalu. Tematem przewodnim rozmowy było miejsce sztuki w życiu artysty gdzie książka i wiedza pełnią rolę tarczy obronnej przed rzeczywistością. Temat jak najbardziej na miejscu, gdyż konkurs jednego wiersza wyraźnie pokazał że nie o rymy chodzi, ale o swoistą autoterapię jaką daje możliwość wyrzucenia z siebie czarno białych i kolorowych emocji – scen po bitwach jakie co dzień toczymy ze sobą i przeciwko światu… to wszystko przy pomocy kartki białego papieru i pióra. Spotkanie wręcz krzyczało że pióro i słowo to najskuteczniejsze oręże do starcia z rzeczywistością. Jak pisał wspaniały poeta Ernest Bryll:

Będą się mogli słowem nie kłamstwem podzielić.

Spojrzeć w oczy – zobaczyć w zmęczeniu

                                                                 nadzieję.

I ten wiatr zrozumieją, co im w skrzydła wieje,

Choć o skrzydłach tak dawniej jakoś zapomnieli.

(fragment wiersza Portret Własny, z tomu Sadza, 1982)

I właśnie to słowo a nie kłamstwo, którym dzielą się z nami coroczni debiutanci jak i znani autorzy jest najsmakowitszą ucztą dla wnętrza każdego wrażliwca. Słowa wierszy Karaska stojąc oddzielnie budziły zadumę, w strofach unosiły ponad nieboskłon. Były świadectwem wrażliwości, która dodawała otuchy innym rzeźbiącym wizje niedoskonałego świata w słowie. Spotkanie cechowała pokora artysty wobec sztuki i innych twórców, ogrom wiedzy i swoboda wypowiedz o sprawach Wielkich i wielorakich jak i dystans na który mogą pozwolić sobie tylko nieliczni. I w tym spotkaniu nie zabrakło poruszenia zagadnień z teorii literatury. Debata była próbą określenia stanowiska poety wobec wpływu świata zewnętrznego na tematykę świata przedstawionego w utworze.  Twórca opowiedział się za tezą społecznego konstruktywizmu, popierając niemożność odcięcia się autora od budulca społeczno – ekonomiczno – kulturalnego który znacznie wpływa na twórczość.

Atmosfera na spotkaniach autorskich przypominała tą na wykładach. Nauczyć można się było bardzo wiele. Powinno się skończyć owacją na stojąco, jak się skończyło – zapomniałam z wrażenia.

Każda godzina maratonu literackiego była smakowitszą. Zewsząd zerkały rozochocone uszy wrażliwców. Wieczór zakończyły dwa fenomenalne koncerty. Pierwszy z zespołów – Fonetyka, który zaprezentował głównie utwory Wojaczka w wersji muzycznej był prawdziwym spektaklem. Dobra aranżacja tekstów mistrza w magicznym połączeniu z mocnym brzmieniem gitary, ciekawym głosem i wizualizacją na masywnym ekranie oferowały niezapomniane przeżycia. Koncert Świetlików – nie mniej fenomenalny, powalił głębią tekstu, porządnym wyłuszczeniem ciekawej formy. Nic dodać – nic ująć.

VIII Środek Poezji w Kutnie nie tylko zaspokoił najwybredniejsze podniebienia    różnorodnością  i jakością poezji lecz był także próbą zrozumienia roli poezji i miejsca sztuki we wszechświecie. Debiutanci jak i profesjonaliści jednogłośnie określili poezję (muzykę, sztukę) jako najlepszy sposób na odgrodzenie się od rzeczywistości i utkanie bezpiecznego hamaka z niebezpiecznych aranżacji myśli.

Spotkali się starsi i młodsi i Ci w wieku niedookreślarnym jak długość lotu pszczoły. W samym jądrze Polski z żydowską śmiałością dzielili się kruchą hostią ciała. Więcej robili inni ale to samo. Kłaniam się tym nieobecnym w rządkach powyżej i poniżej. Wracając do swoich czasoprzestrzennych dziur żaden z wrażliwców nie był pewien swojej definicji poezji. A przecież dzielili się słowem, śmiechem i NIEmocą. Kruszyli diamenty nadziei z złotym dżdżu. Nie wiedząc że są wysłannikami nie mówili za dużo. Teraz, wtedy, potem popłynęli wiosłując z wolna na wódce słowa. W ciemności. każdy różnoostajnie wiosłował do swojego jądra nicości odnajdując w poezji lek na rzeczywistość – złoty środek

Jedynym mankamentem okazała się długość trwania festiwalu. W przyszłym roku bardzo prosimy o festiwal trzydniowy.

Wszyscy wkładający inicjatywę w to jedno z najważniejszych literackich wydarzeń w Polsce uprzejmie proszą sponsorów o otwarcie serc, tudzież portfeli.

Szczególne i wielokrotne podziękowania należą się panu Arturowi Fryzowi, który jako opiekun spotkania na językach wykazał się świetnymi umiejętnościami organizacyjnymi, wielowymiarową pomocą i niewyczerpaną życzliwością uśmiechu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s