MORALNOŚĆ

Od narodzin purpury o świcie tkam nadzieję na kałuży wrzasku. Cienutkim pasmem kłamstw oplatam ich szyje – cud! – z kieszeni sypie się złoty funt. Biorę w funtach.
Jestem adwokatem diabła, chodż jeszcze nie grałem z nim w pokera przy wódce o stado dziewic.
Nocami służę pomocą i przyładem. Długo usypiam moje pociechy czytając im Tuwima do zmęczonych śmiechem żrenic by ze spokojem móc wtapiać się w Ramiona Ekskluzywnych Dziwek Dnia Następnego. Tak, jestem doskonałym ojcem więc mi się należy. Codziennie wybieram inne nie dopuszczając do pocałunków, piesczot stóp, broń Boże od przyzwyczajenia!!! Kosztują 1/5 tego co zarabiam. Cena nie wygórowana jak za podsycanie zdrowej zwierzęcości. Kocham brać je od tyłu i jak  pieszczą mnie piersiami. Rozmowa bywa dobra jak 33 letnia whisky z Orkney. Czasami daję sie związać i lizać za dodatkowa opłatą.
Wstaję rano i myję pieknie wybielone zęby i dłonie. Noszę brodę bo wzbudza zaufanie. Krawat i srebrne spinki bo wypada. Uczęszczam na siłownię dwa razy w tygodniu z dwóch powodów:
1) by pochłaniać ciepłymi nozdrzami hipernadrealne smugi powietrza, które one wonnie popychają giętkością czekoladowych ud .
2) by swoją wilczą śmiałością o półnagich piersiach karmiły moją męską godność
Tak – kiedyś byłem poetą. 22 wygrane konkursy, trzy tomiki i jedna książka + kupa darmowego seksu i chlania. Za dzieciaka. Miałem 26 lat i wydawało mi się że czytając Hegla, Adama i Platona zdobędę świat. Nie udało się słowem zarobić na chleb. Dziś sztuka to biznes, nie wspominając o układach – jak w Cesarzu Kapuścińskiego. Skończyłem prawo bo Bóg obdarzył mnie nie tylko wielkim intelektem. Torowałem drogę mniejszą głową z olbrzymimi sukcesami. W końcu kłamanie za pieniądze to jeden z najpopularniejszych i najbardziej opłacalnych zawodów XXI wieku.
Mam Adasia, Karolinkę i Zuzannę. Nie wiem do końca ile mają lat ani kiedy są ich urodziny. Ona zawsze pamięta. Przyczepiła się do mnie jak miałem 20 lat. Zawsze mnie kochała – ja nie umiem. Ona jest mądra i dobra tylko trafiła na skurwiela. Pierze mi gacie i jeździmy na wakacje do Polinezji Francuskiej.
Tylko czasami mam moralniaka – tak jak dziś.
Bo wczoraj szedłwszy (to był długi spacer) z mojej kancelarii wcześniej niż zwykle byłem rozochocony! Jest czerwiec we Wrocławiu, rozgołocone pośladki tańczą w rytm mechanicznych cykadeł. A mi staje. I stała tam taka panienka na moście i patrzyła na kłudki. Moja też tam jest.
Stworzenie smukłe jak łania i dziekie jak wilczyca, w białej mgle do ziemi oplatającej oliwkowy kształt pachnący zółtą różą. Bezkompromisowe – bezbonność i wyobrażnia, nie pozwoliły przejść obijętnie….Uda już wiły się pod wąsem. Moonstone zamiast oczu, fontanna złota zamiast włosów, dzban ambrozji zamiast kobiety.
Zerżnąłem kształt pachnący żółtą różą w BMW od tyłu – za 50zł -to jak za darmo! Mam przyciemniane szyby nie bez przyczny. Było inaczej niż z dziwką. Ledwo wyczuwalnym opuszkiem zdejmowałem ramiączko sukienki.. bezlitośnie wolno liżąc wieki całe kaniony obojczyka.
Nie pytałem, miała 16 lat. Wrociłem do domu i Ona z ciepłym uśmiechem postawiła mi…kolację na świątecznie przystrojonym stole. Bolało mnie… przyrodzenie – może była dziwewicą. Akurat była moja 16 rocznica ślubu.

Mam moralniaka.

1 thought on “MORALNOŚĆ”

  1. popiwkowski said:

    Tak bardzo chciałbym móc usłyszeć
    od Ciebie znowu kilka słów
    szeptanych kiedyś w nocy cicho
    szeptanych cicho z ust do ust…

    Pewnie mu tego brakuje.

    Tekst czytało mi się bardzo dobrze,
    proszę o ciąg dalszy!

    pozdro POPiwkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s