ZAKONNICA

SONY DSC

Ze spektaklu, Wariat I Zakonnica Witkacego, w adaptacji teatru Enigma <http://forumpolonia.org/wariat-i-zakonnica-wiktacego-w-adaptacji-polskiego-teatru-enigma/&gt; (20/11/2016)

ZAKONNICA

 

Od tysiącleci

Przemieszczam swą widzialną część poprzez betonowe wyblakłe zimno

Stapiam się w śmiertelnym splocie z cichym chłodem pustynnych pomieszczeń

bóg, nie jest miłością!

Wnętrze gładko przyległych tkanek miękkich przepełnione OLBRZYMEM nicości

Jedynymi owocami związku z ‚Nim’ będą czerstwe martwe i cierpkie dzieci

Strach przed bólem zrodzonym z tesknoTY???

bóg nie jest miłością?

Łakoma pieszczot źrenic

Sterylnych sióstr ukrzyżowanych poświęceniem

Świadomie miotam wyzwanie pożądania w ich opustoszałe przestrzenie międzyudowe

Jęzorem-skalpelem złowieszczo tną stęchłe powietrze,

lub jak ‚On’ bezkarnie milczą w strachu i niemocy.

bóg nie jest miłością!

Świadomość pługiem bólu orze szare pory głodnej skóry.

Grot piołunu przyssany do serca jak pijawka

Brakuje odwagi by wziąć diabła za rogi – przywiązać grzechem węża do szyi

Wiecznością zagasić niespokojne korytarze przygasłych źrenic

bóg nie jest miłością?

Zbiegam późną czernią bez śladu świetlików

Dorożki poprzeplatane wyuzdanymi kolorami sukien i pomad

Powłóczę szalem zazdrości o twardy bruk

Cień końca klasztornej pokuty maluje błogość

bóg nie jest miłością!

Włosy do łydek zatapiam w kanale (wraz z płaszczem) ostatnie okruchy przerażenia

Zrzucam kajdany ideologicznego piekła unosząc piersi, AAA, jak jędrne jeszcze i nabrzmiałe!

Słyszę tętent coraz cichszych kroków

Kropla teraźniejszości zwalnia pod malowniczym dźwiękiem oddechu czerni kruczego skrzyła

Końcem języka smakuję zbawienie

Mocnym szarpnięciem zbawiciel przypiera mnie do sklepienia łukowego

Spogląda przez szeroko otwarte okna źrenic

Ma oczy mędrca, twarz spokojną

Chwyta wygłodniałe dotyku nadgarstki

Uśmiechamy się

Oto Ja służebnica Pańska!

Rzuca mną o wieczną czarność ziemi

Pośladki drżą z podniecenia

Rozszarpuj siekaczami mój habit!

Na ćwiartki!

Jego usta podróżują po moich nagich wyspach wypełniając mnie po ostatni por uda

Przekłuwaj szybko żądłem grzechu!

Uwalniaj demony rozkoszy!

Niech krwiożercza rozpusta rozlewa się z kielicha życia!

Moje wnętrze jest świątynią światła

Za przyzwoleniem gładkość włosów oplata nagość szyi

Wciąż jest w środku i dusi coraz mocniej

A jednak bóg jest miłością!

W końcu szepną MAŁE słóWko W uszko Volanda

Ja Maria Małgorzata

Gasnę

Skradając odbicie sepii z oczu zbaWiciela

Przy kanale zjednoczenia W Wyblakłym od deszczu mieście….

Reklamy